(5) Potem wyprowadził go na dwór i rzekł: Spójrz ku niebu i policz gwiazdy, jeśli możesz je policzyć! I rzekł do niego: Tak liczne będzie potomstwo twoje. (6) Wtedy uwierzył Panu, a On poczytał mu to ku usprawiedliwieniu. (7) Potem rzekł do niego: Jam jest Pan, który cię wywiódł z Ur chaldejskiego, aby ci dać tę ziemię w posiadanie.
(Ks. Rodzaju 15:5-7, Biblia Warszawska)
Ciąg dalszy wątku powiązanego z naszą przeprowadzą do nowego domu. Zabraliśmy ze sobą nasz „wielki plazmowy telewizor” . W naszym poprzednim mieszkaniu jego rozmiar wydawał się monstrualny. Musieliśmy siadywać daleko, aby dobrze móc oglądać programy emitowane w telewizji. Wow co za potwór ? Czyste monstrum ! Zdecydowanie za duży-tak sobie myślałem. Przyszedł jednak czas przeprowadzki. Nasz wielgachny telewizor przymocowaliśmy do ściany w salonie. Kiedy usiedliśmy z całą rodziną, aby oglądnąć film to kolegialnie stwierdziliśmy, że siedzimy zbyt daleko lub telewizor jest za mały.
Co to ma do mojego przywództwa. To bardzo proste. Możesz znajdować się w środowisku ludzi, gdzie będziesz uchodził za giganta, guru , kogoś wyjątkowego, człowieka z innej planety. Twój kościół w jakimś środowisku będzie uchodził za wspaniały, dynamiczny, wyjątkowy. Jednak dla swojego dobra musisz raz na jakiś czas zmienić otoczenie. Po przebywać z ludźmi większymi od Ciebie. Poświęć czas na przyjmowanie od kogoś kto osiągnął więcej i Jego charakter jest wzorem dla Ciebie. To wspaniale, że Twój kościół daje radę w naszej rzeczywistości, ale raz na jakiś czas popatrz co Bóg czyni w kościele w miejscach mega Bożego poruszenia. Byłem w miejscach, gdzie ludzie stali w kolejce do kościoła. Czy to normalne? Z naszej perspektywy nie ! Jednak kiedy zmieniasz otoczenie, zmieniasz swoje patrzenie na rzeczywistość. Już nie chcesz być mały, już nie chcesz mieć przeciętnego życia oraz przeciętnych rezultatów. ( Nie jestem przeciwko wierności w małym, sam tego uczę, ale nie jest to miejsce w którym powinienem pozostać )
Zmień otoczenie to na pewno Cię rozciągnie i poszerzy twoje horyzonty. Pan Bóg wyprowadził Abrahama na dwór, aby zobaczył niebo pełne gwiazd. Cóż za widok, cóż za perspektywa. Myślę, że to co zobaczył Abraham zapierało dech w piersiach. Jednak, aby zobaczyć gwiazdy musiał wyjść na zewnątrz w innym przypadku zobaczyłby sufit. Tak tak wiele razy widzimy tylko sufit niemożności. Jest czas na zmianę otoczenia, a wtedy zmieni się Twoja perspektywa.
A.K
środa, 8 lutego 2012
poniedziałek, 6 lutego 2012
Weź to !!!
Wiza, która była, a której nie było. Weź to !!!!
(12)A myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli, czym nas Bóg łaskawie obdarzył.(13)Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach, których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę.(14)Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać.(15)Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, sam zaś nie podlega niczyjemu osądowi.
(1 list do Koryntian 2:9-15, Biblia Warszawska)
(8)Dlatego powiedziano: Wstąpiwszy na wysokość, Powiódł za sobą jeńców I ludzi darami obdarzył. (9) A to, że wstąpił, cóż innego oznacza, aniżeli to, że wpierw zstąpił do podziemi? (10) Ten, który zstąpił, to ten sam, co i wstąpił wysoko ponad wszystkie niebiosa, aby napełnić wszystko. (11) I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami,
(List do Efezjan 4:8 Biblia Warszawska)
Od kilku miesięcy planowałem swoja podróż do Australii. Miałem okazję już trzykrotnie być w tym niezwykłym kraju. Organizacja wyjazdu to dosyć wielkie wyzwanie. Ułożenie programu pobytu, podróż, zakup biletów oraz otrzymanie wizy. Jako że wielokrotnie miałem okazję być w Australii to procedura składania wniosku wizowego odbywa się on-line. Kiedy ostatni raz składałem aplikacje wizę otrzymałem w przeciągu kilku dni. Tym razem zrobiłem podobnie po kilkunastu minutach od złożenia wniosku na moją skrzynkę poczty elektronicznej przyszło potwierdzanie złożenia dokumentów, co mogłem wyczytać z nagłówka wiadomości. No i tyle. Rozpoczęło się żmudne czekanie. Jeden dzień, drugi dzień, trzeci dzień i nic. Postanowiłem napisać, zapytać co się dzieje? Niestety otrzymałem wygenerowaną automatycznie odpowiedź że wszystko jest ok i tyle. Minął miesiąc, a ja ciągle czekałem. Moi przyjaciele z zagranicy zaczęli dopytywać się co się dzieje. Czy na pewno przyjadę? Postanowiłem jeszcze raz przeczytać pierwszego maila. I o dziwo doczytałem , że ów mail jest potwierdzaniem otrzymania wizy. Rząd australijski daje mi prawi wielokrotnego przekraczania granicy przez okres jednego roku. Cóż za zdziwienie! Nie wierzyłem swoim zdolnościom językowym. Zadzwoniłem do ambasady. Młody człowiek po drugiej stronie słuchawki wyjaśnił mi że wszystko jest w porządku i od miesiąca mogę swobodnie podróżować po tym pięknym kraju. Odłożyłem słuchawkę i wykrzyczałem yes yes yes !!
Jednak zaraz po owym tryumfalnym okrzyku Pan pouczył mnie. W naszej duchowej rzeczywistości jest podobnie. Duch Święty wskazał mi na kościół w Polsce. Pokazał, że my także czekamy na coś co już jest nam dane. Jednak nasze wyobrażenia o formie oraz sposobie udzielenie Bożych błogosławieństw są inne od tego co Bóg nam daje. Nie potrafimy rozpoznać, doczytać, przyjąć wszystkiego co mamy dzięki ofierze Jezusa na Golgocie. Zamiast wziąć przez wiarę i łaskę, staramy się stawać przed Bogiem i próbujemy mu imponować, nie wierząc, że można coś tak dostać , z miłości, bez nadmiernych reguł i form. Powtarzane od dziesięcioleci obiegowe prawdy ni jak się mają do maila od Pana Boga którego często nie doczytujemy do końca, lub czytamy go przez okulary religijnych stereotypów i ludzkich wyobrażeń bożej miłości, łaski i dobroci. Trudnym nam się wydaje fakt, że można coś otrzymać o tak sobie tylko na podstawie aktywnej wiary w działaniu. Na podstawie tego, że Bóg jest dobry dla swoich dzieci. Doczytajmy ten genialny e-mail od Pana Boga nie przez pryzmat starotestamentowego legalizmy ubranego w legalizm nowego przymierza upiększony nakazami i zakazami w nowym wydaniu, które rzekomo mają zrobić wrażenie na naszym kochającym Ojcu. Wiza jest nam już dana, Jezus dokonał wszystkiego i próba poprawiania tego dzieła, dodawania kończy się jedynie rozczarowaniem samymi sobą.
Porostu weź przez wiarę to co Bóg ma dla Ciebie. Nie zgódź się na przeciętność, stagnację, formalizm, tryumf formy nad treścią . Tego życzę Ci z całego serca.
(12)A myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli, czym nas Bóg łaskawie obdarzył.(13)Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach, których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę.(14)Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać.(15)Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, sam zaś nie podlega niczyjemu osądowi.
(1 list do Koryntian 2:9-15, Biblia Warszawska)
(8)Dlatego powiedziano: Wstąpiwszy na wysokość, Powiódł za sobą jeńców I ludzi darami obdarzył. (9) A to, że wstąpił, cóż innego oznacza, aniżeli to, że wpierw zstąpił do podziemi? (10) Ten, który zstąpił, to ten sam, co i wstąpił wysoko ponad wszystkie niebiosa, aby napełnić wszystko. (11) I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami,
(List do Efezjan 4:8 Biblia Warszawska)
Od kilku miesięcy planowałem swoja podróż do Australii. Miałem okazję już trzykrotnie być w tym niezwykłym kraju. Organizacja wyjazdu to dosyć wielkie wyzwanie. Ułożenie programu pobytu, podróż, zakup biletów oraz otrzymanie wizy. Jako że wielokrotnie miałem okazję być w Australii to procedura składania wniosku wizowego odbywa się on-line. Kiedy ostatni raz składałem aplikacje wizę otrzymałem w przeciągu kilku dni. Tym razem zrobiłem podobnie po kilkunastu minutach od złożenia wniosku na moją skrzynkę poczty elektronicznej przyszło potwierdzanie złożenia dokumentów, co mogłem wyczytać z nagłówka wiadomości. No i tyle. Rozpoczęło się żmudne czekanie. Jeden dzień, drugi dzień, trzeci dzień i nic. Postanowiłem napisać, zapytać co się dzieje? Niestety otrzymałem wygenerowaną automatycznie odpowiedź że wszystko jest ok i tyle. Minął miesiąc, a ja ciągle czekałem. Moi przyjaciele z zagranicy zaczęli dopytywać się co się dzieje. Czy na pewno przyjadę? Postanowiłem jeszcze raz przeczytać pierwszego maila. I o dziwo doczytałem , że ów mail jest potwierdzaniem otrzymania wizy. Rząd australijski daje mi prawi wielokrotnego przekraczania granicy przez okres jednego roku. Cóż za zdziwienie! Nie wierzyłem swoim zdolnościom językowym. Zadzwoniłem do ambasady. Młody człowiek po drugiej stronie słuchawki wyjaśnił mi że wszystko jest w porządku i od miesiąca mogę swobodnie podróżować po tym pięknym kraju. Odłożyłem słuchawkę i wykrzyczałem yes yes yes !!
Jednak zaraz po owym tryumfalnym okrzyku Pan pouczył mnie. W naszej duchowej rzeczywistości jest podobnie. Duch Święty wskazał mi na kościół w Polsce. Pokazał, że my także czekamy na coś co już jest nam dane. Jednak nasze wyobrażenia o formie oraz sposobie udzielenie Bożych błogosławieństw są inne od tego co Bóg nam daje. Nie potrafimy rozpoznać, doczytać, przyjąć wszystkiego co mamy dzięki ofierze Jezusa na Golgocie. Zamiast wziąć przez wiarę i łaskę, staramy się stawać przed Bogiem i próbujemy mu imponować, nie wierząc, że można coś tak dostać , z miłości, bez nadmiernych reguł i form. Powtarzane od dziesięcioleci obiegowe prawdy ni jak się mają do maila od Pana Boga którego często nie doczytujemy do końca, lub czytamy go przez okulary religijnych stereotypów i ludzkich wyobrażeń bożej miłości, łaski i dobroci. Trudnym nam się wydaje fakt, że można coś otrzymać o tak sobie tylko na podstawie aktywnej wiary w działaniu. Na podstawie tego, że Bóg jest dobry dla swoich dzieci. Doczytajmy ten genialny e-mail od Pana Boga nie przez pryzmat starotestamentowego legalizmy ubranego w legalizm nowego przymierza upiększony nakazami i zakazami w nowym wydaniu, które rzekomo mają zrobić wrażenie na naszym kochającym Ojcu. Wiza jest nam już dana, Jezus dokonał wszystkiego i próba poprawiania tego dzieła, dodawania kończy się jedynie rozczarowaniem samymi sobą.
Porostu weź przez wiarę to co Bóg ma dla Ciebie. Nie zgódź się na przeciętność, stagnację, formalizm, tryumf formy nad treścią . Tego życzę Ci z całego serca.
środa, 14 września 2011
Po co mi to wszystko ? Filadelfia dla Metropolii

Po co nam to wszystko ?
Można by właśnie zadać sobie takie pytanie. Po co mi to wszystko ? 11 września odbyło się pierwsze nabożeństwo Filadelfii dla Metropolii, która jest drugim zgromadzenie kościoła lokalnego Filadelfia. I można sobie stawiać pytania o sens takiego przedsięwzięcia. Czyż nie można było spokojnie sobie działać w Wodzisławiu Śląskim, docierając z ewangelią do mieszkańców regionu, których żyje tu ok 150 tys. Zapewne tak, jednak powodów jest kilka dla których przyjechaliśmy do Katowic. Jeden najbardziej istotny, bo wierzę, że Bóg nas tu posłał. Wiem brzmi dziwnie, ale chyba w tym zamyka się sens powołania. Jesteśmy przecież powoływani przez Boga. On nas wybiera i decyduje co będziemy robić, a czego nie. Tak więc z pokorą donoszę, że jesteśmy tu bo tak chciał nasz Pan. Zapewniam Was, że jako chłopak urodzony na Mazurach nie tęskniłem za zurbanizowaną aglomeracją Śląską-krainą węgla i stali. Po drugie widzę ogromną nie zagospodarowaną duchową przestrzeń, wszak teren to ogromny, a ludu bez Boga całe mnóstwo i myślę sobie że jeszcze pięćdziesiąt kościołów miałoby tam całe mnóstwo pracy. Myślenie w kategoriach jedno miasto, jeden kościół mogłoby sprawić, że Boże dzieło nie rozwinie się w pełni z wielu powodów, jednym z nich jest ograniczony wpływ pojedynczych wspólnot, niejednokrotnie małych i zmagających się z wewnętrznymi problemami, co sprawia, że myślenie „na zewnątrz” zostaje odłożone na późniejszy czas. Wszędzie tam, gdzie kościół Boży rozwija się już dawno odeszło się od myślenia w kategoriach zawłaszczania przestrzeni miejskiej przez taką czy inną wspólnotę. Po trzecie chcemy przełamać panujące stereotypy dotyczące kościoła jako miejsca nudnego, dosyć smutnego i legalistycznego. Wierzymy radykalnie i tradycyjnie w Pismo Święte, ale jesteśmy kreatywni i otwarci na formy i sposoby jej komunikowania w XXI wieku. To co czyniło skutecznym przekaz w latach 90-tych nie koniecznie jest skuteczne dzisiaj. Filadelfia dla Metropolii to będzie miejsce radosne, ciepłe, przyjazne dla wierzących jak i odwiedzających pierwszy raz naszą społeczność. Nasze hasło „Witamy w domu” wyraża wiarę, nadzieję, miłość. Tak bardzo poszukiwane w dzisiejszych czasach . Nie jesteśmy tu, aby się z kimś ścigać, szanujemy i wspieramy inne kościoły tak bardzo potrzebne w śląskiej metropolii, bo przecież ciągle żniwo wielkie, a robotników ciągle zbyt mało.
Pragniemy mieć swój mały, a może wielki udział w tym żniwie.
piątek, 8 lipca 2011
Kościół na rozdrożu

Jesteśmy na rozdrożu. W życiu naszych wspólnot jak i naszym osobistym jest pewien dylemat. Dotyczy on tego w jaką stronę pójść. Droga w jedną strona to ta która jest znana i bezpieczną. Nie ma na niej jakiś szczególnie ekscytujących chwil, ale jest znana.To jej atut. Przeszliśmy tę drogę jakiś czas temu. wtedy było to czymś nowym. Dzisiaj wielu na niej jest, wszystko jest dosyć przewidywalne, nie ma momentów poza kontrolą, czas tutaj biegnie dosyć smętnie. Ta droga to droga sprawdzonych schematów i ewangelicznych tradycji, czasami owe tradycję są jedynie denominacyjnymi przyzwyczajeniami, dalekimi od biblijnych wzorców. Jednak są i dają poczucie stabilności. Na owej drodze panują zwyczaje i formy zupełnie nieadekwatne do czasu w którym owa podróż ma się odbyć i zupełnie nie zrozumiałe dla samych podróżnych. No ale cóż przynajmniej to znamy.
Z drugiej strony wyłania się droga, może bardziej ścieżka rzadko uczęszczana i na samym jej początku pojawiają się raczej obszary nieznane i tajemnicze. Nie wiele o niej wiemy, jedynie może to, że prowadzi do celu. Legendy jakie krążą o tej drodze fascynują, ale też zniechęcają wielu dobrych i porządnych podróżników. Droga ta wymaga zaparcia, uznania tego co nowe za właściwe i pożądane. Droga ta jest wyśmiewana prze podróżników ceniących sobie spokój, wygodę i konformizm. Ludzie uczęszczający ta drogą to niepokorni marzyciele, odkrywcy i twórcy historii, to co nowe traktują jako atut, a nie wadę, zmieniają rzeczywistość, a nie biernie tylko uskarżają się na nią. Ci którzy nią podążają prawie nigdy nie są uznani. Posądza się ich o złe motywacje, nieuczciwość, błądzenie. Jednak jak historia pokazuje zawsze ci co idą po nich mówią ci którzy szli przed nami mieli jednak rację, wybrali trudną, ale właściwą drogę odkrywania Bożych dróg.
czwartek, 5 maja 2011
Nie bój się lepszych !

Odkrywam, że wielu z nas żyje w ciągłym poczuciu zagrożenia. Obawiamy się różnych rzeczy i także różnych ludzi. Ten stan doprowadza nasz organizm jakże często do zupełnego wypalenia, a poziom bezsensownego stresu sięga sufity. Podczas tych niekomfortowych sytuacji serce uderza z całą mocą młota pneumatycznego, tak że jego bicie często czujemy w okolicach skroni. Tak dalej żyć się nie da. Niestety nie jest prostym pozbycie się owych lęków , jednak jest niezbędnym. Owo poczucie zagrożenia bierze się wielokrotnie z naszego poczucia małości, podświadomie uznajemy że świat składa się z tych " bardziej utalentowanych" błyskotliwszych, którzy pewnego dnia zawłaszczą nasze plony. Bardzo trudnym jest wyzbycie się myślenia o swoich plonach, ludziach, służbach. Nie chce w tym momencie powiedzieć, że transfer ludzi z kościoła do kościoła jest czymś dobrym, jednak w trakcie procesu rozwoju Królestwa Bożego procesem nieuniknionym. Jednak czyż nasze lęki powinny zatrzymać ów rozwój tylko dlatego, że tak bardzo chronimy to co nam się wydaje, że jest nasze. Każdy lider przed Bogiem musi przyznać, że wiele razy czuje się zagrożony, a ponieważ się tak czuje zrobi wszystko, aby potencjalnych zawodników zneutralizować. Można to zrobić na wiele sposobów; rozpuścić o nich plotkę dotyczącą ich nauczania czyli posądzić o herezję, można też nazwać fałszywym prorokiem, czy zwodzicielem, jeszcze są też inne sposoby, zdyskredytować jego służbę jako płytką, cielesną i liberalną. Można by godzinami tak pisać, każdy z nas ma w tym zakresie swoje dokonania / nie chcę powiedzieć, że nie funkcjonują na obrzeżach naszych kościołów ludzie źli i zwodniczy, mówię o krzywdzeniu osób niewinnych/Każdy jednak musi uczciwie osądzić swoje motywy, wiem wiem niektórzy będą krzyczeć, że to w obronie wiary, jednak jakby tak głębiej sięgnąć, a może właśnie poczucie zagrożenia ze strony innych popchało mnie do "owej duchowej służby" hm nie wiem muszę sprawdzić co w sercu mym. Moim pragnieniem jest każdego dnia cieszyć się z sukcesów innych, wszak to także moje sukcesy, bo przecież jesteśmy w tym samym teamie dzieciaków Bożych. Niech sukcesy innych już nas nie bolą, a może jak się przełamiemy to troszkę im pomożemy
piątek, 25 marca 2011
Zmień przekonania lub je chroń
Jestem obecnie na konferencji w Singapurze, kościół Trynity Christina Center liczy 8000 członków i swoim wpływem obejmuje już nie tylko swój mały kraj, ale wiele wspólnot chrześcijańskich na świecie. Budynek kościoła to olbrzymie centrum z salą na kilka tysięcy miejsc. Siedząc tak na wykładach zadają sobie pytanie dlaczego ci ludzie są w takim miejscu, rozwoju i wpływu. Jest wiele aspektów ich powodzenia, ale jedna rzecz wydaje się dosyć ważna, ich przekonań. To z przekonań wynikają nasze działania. Ludzie ci zdają się wierzyć w wielkie rzeczy bez względu na okoliczności w jakich się znajdują. W historii owego kościoła były różne momenty, lepsze i gorsze, ale ich przekonania w rzeczy wielkie nie pozwoliły im się zatrzymać. To przekonania sprawiały, że na nowo powstawali i szli wytrwale do celu. Myślę sobie jakie są moje przekonania ? Odpowiadam: wielkie. nauczyłem się od moich wielkich przyjaciół mieć właśnie takie. Nie ma znaczenia stan dzisiejszy oraz ciężka droga jaką czasami przychodzi człowiekowi przechodzić w drodze do marzeń. Wielkie przekonania są powiązane z wielkim marzeniami, a wielkie marzenia z wielką ceną, czasami cierpieniem. Te ostatnie przestają mieć znaczenie i są jedynie trudnym wspomnieniem w dniu kiedy marzenie stanie się rzeczywistością. Proszę więc Boga aby nigdy moje przekonania ani marzenia nie był przeciętne. Warunek niezbędny do wielkiej zmiany. zachęcam więc do podjęcia wysiłku aby nabyć wielkich przekonań, które pomogą nam pójść w stronę zachowań na miarę naszych wielkich przekonań.
Zmień przekonania lub je chroń
Jestem obecnie na konferencji w Singapurze, kościół Trynity Christina Center liczy 8000 członków i swoim wpływem obejmuje już nie tylko swój mały kraj, ale wiele wspólnot chrześcijańskich na świecie. Budynek kościoła to olbrzymie centrum z salą na kilka tysięcy miejsc. Siedząc tak na wykładach zadają sobie pytanie dlaczego ci ludzie są w takim miejscu, rozwoju i wpływu. Jest wiele aspektów ich powodzenia, ale jedna rzecz wydaje się dosyć ważna, ich przekonań. To z przekonań wynikają nasze działania. Ludzie ci zdają się wierzyć w wielkie rzeczy bez względu na okoliczności w jakich się znajdują. W historii owego kościoła były różne momenty, lepsze i gorsze, ale ich przekonania w rzeczy wielkie nie pozwoliły im się zatrzymać. To przekonania sprawiały, że na nowo powstawali i szli wytrwale do celu. Myślę sobie jakie są moje przekonania ? Odpowiadam: wielkie. nauczyłem się od moich wielkich przyjaciół mieć właśnie takie. Nie ma znaczenia stan dzisiejszy oraz ciężka droga jaką czasami przychodzi człowiekowi przechodzić w drodze do marzeń. Wielkie przekonania są powiązane z wielkim marzeniami, a wielkie marzenia z wielką ceną, czasami cierpieniem. Te ostatnie przestają mieć znaczenie i są jedynie trudnym wspomnieniem w dniu kiedy marzenie stanie się rzeczywistością. Proszę więc Boga aby nigdy moje przekonania ani marzenia nie był przeciętne. Warunek niezbędny do wielkiej zmiany. zachęcam więc do podjęcia wysiłku aby nabyć wielkich przekonań, które pomogą nam pójść w stronę zachowań na miarę naszych wielkich przekonań.
Subskrybuj:
Posty (Atom)